The only hour of the day when the lake and the lounge become one. The moment when the sun sinks below the peaks of Grigna and light floods into the room, transforming the colour of your wine into liquid gold. Here, the world slows down just for you.
Cuisine
Here, you’ll discover ‘Il Risveglio’. It’s a unique state of mind in the morning – somewhere between sleep and wakefulness – where the sense of taste reigns supreme.
Here, you’ll hear the gurgle of a copper coffee pot and smell the aroma of basil that, just a moment ago, was soaking up the sun in the garden. It’s a breakfast with no set end time, because time is no longer a currency.
Bedrooms
“Piuma e Pietra” is a state of complete security, where the mountains are the only witnesses to your daily life.
Here, you open the window onto the lake or the mountains, knowing that no one from below can look in your direction. That is the definition of privacy.
Loggia
Here, a shared meal becomes a celebration. The Italians call it ‘Convivialità’.
Laughter that carries across the lake, and candlelight that makes the faces of loved ones seem even more beautiful. It is a safe family circle, tucked away high up, far from the town’s lights.
Terrace
A place awaits you where distance sets you free – ‘Il Soffio della Breva’.
The wind that ruffles your shirt as you stand at the edge of the terrace. It is here that you realise that being in the second row is a privilege reserved for those seated in the VIP box: you have the best view of everything, whilst remaining unseen.
Strefa Fitness
Il corpo in equilibrio
Ogród zimowy
Il giardino d’inverno
DISCOVER MORE
Find out what else we have to offer at Villa Toscana. A range of top-class facilities and attractions – “on request” for our guests.
Dlaczego Villa Toscana… nad Jeziorem Como? To pytanie słyszałem już wiele razy.
Wielu podróżników, trafiając po raz pierwszy w te surowe, zapierające dech w piersiach rejony Lecco, unosi brwi ze zdumienia na widok tablicy z nazwą naszej posiadłości. Villa Toscana. Nazwa ta wydaje się tu obca, niemal prowokacyjna, zakorzeniona przecież w zupełnie innym krajobrazie Włoch – setki kilometrów na południe, pośród łogodnych, wypalonych słońcem toskańskich wzgórz.
Ten pozorny dysonans ma jednak swoją głęboką, osobistą historię. Historię marzenia, które potrzebowało piętnastu lat, by dojrzeć, i kolejnych pięciu, by przybrać formę z kamienia i drewna.
Początek drogi
Wszystko zaczęło się w mojej rodzinnej Polsce. Wtedy, gdy marzenie o własnej posiadłości pośród toskańskich winnic wydawało się równie odległe, jak posiadanie pierwszego domu we własnej ojczyźnie. Jak każdy, kto choć raz przekroczył granicę tego kraju, zakochałem się we Włoszech bezpamiętnie. Moją pierwszą miłością była właśnie Toskania. Wrzesień po wrześniu wracałem tam, by chłonąć atmosferę winnic i celebrować życie przy niespiesznych kieliszkach lokalnego wina. To tam, na długo przed tym, jak było mnie stać na realizację tak odważnych planów, narodziło się pragnienie stworzenia czegoś własnego.
Marzenia mają jednak tę niezwykłą cechę, że potrafią cierpliwie czekać.
Piętnaście lat później rozpocząłem poszukiwania. Bliski przyjaciel, który osiedlił się w Toskanii, pozwolił mi i mojej rodzinie spędzić tam całe tygodnie, by w pełni poczuć rytm tamtejszego życia. Toskania była piękna, zielona i tonąca, idealna do absolutnego wyciszenia. Z czasem jednak, pośród jej sennego spokoju, zaczęło brakować nam tej żywiołowej, włoskiej energii.
Olśnienie nad Como
O losie człowieka rzadko decyduje plan – częściej decyduje przypadek. Wracając samochodem do Polski, postanowiliśmy zjechać z trasy i po raz pierwszy odwiedzić miasto Como. To była chwila olśnienia. To był nasz pierwszy raz nad Jeziorem Como. I ostatni dzień, w którym wierzyliśmy, że nasz dom powstanie w Toskanii.
Zrozumieliśmy wtedy coś bardzo prostego:
Toskania jest idealnym miejscem, by się wyciszyć. Jezioro Como daje nieograniczone możliwości, by naprawdę żyć!
Jezioro Como zaoferowało nam wszystko to, czego podświadomie szukaliśmy. Znaleźliśmy tu nie tylko majestat gór schodzących wprost do lustra wody, ale też tętniącą życiem energię. To miejsce, gdzie jednego dnia możesz żeglować, przemierzać szlaki trekkingowe lub leniwie płynąć promem do ukrytych na zboczach miasteczek, a innego – zimą – szusować na alpejskich stokach. Nawet Mediolan, z całą swoją kulturą i dynamiką, jest stąd na wyciągnięcie ręki. Tutaj można zwolnić, ale nie trzeba się zatrzymywać.
Od tego momentu wszystko zaczęło się od nowa. Postanowiłem wznieść dom, który narodził się z toskańskiego marzenia, ale w miejscu, które skradło nasze serca. Villa została zbudowana z toskańską duszą – od architektury po najdrobniejsze detale wykończeniowe. To nie próba bezdusznego przeniesienia tamtego regionu nad Como. To ukłon wobec korzeni naszej włoskiej historii i dlatego właśnie ten dom dumnie nosi nazwę Villa Toscana.
Podziękowania
Drogi Czytelniku i Gościu, droga od zakupu tej ziemi, przez labirynty włoskich pozwoleń, poszukiwania architektów, aż po zburzenie starych murów i wzniesienie wszystkiego na nowo, zajęła mi pełnych pięć lat. Latem 2026 roku mogłem po raz pierwszy otworzyć drzwi domu, który przez wiele lat istniał jedynie w mojej wyobraźni.
Nie dokonałbym tego jednak sam. Każdy dom ma fundamenty, których nie widać. Villa Toscana również je ma, a za jej końcowym sukcesem stoi wielu wspaniałych ludzi, którym winien jestem podziękowania i wdzięczność.
Przede wszystkim dziękuję Dominice. Gdy ja przez kolejne lata nieustannie wyjeżdżałem do Włoch, by budować nasz wymarzony dom, ona z miłością i cierpliwością niosła największy ciężar codzienności, wychowując naszych dwóch małych synów. Bez jej wsparcia ta historia nigdy by się nie wydarzyła.
Moja wdzięczność wędruje również do osób, bez których ten dom nie miałby swojego wyjątkowego charakteru:
Kubie – za to, że zawsze wiernie dotrzymywał mi kroku w podróżach po toskańskich manufakturach.
Dawidowi – którego nieoceniona rada skierowała mnie w ręce architektów sprawczych i otwartych na ten przewrotny projekt.
Andrei i Riccardo – za ich kunszt, wizję budowlaną oraz wyjątkową cierpliwość wobec inwestora, który nieustannie wpadał na nowe pomysły.
Emanuele – człowiekowi, który podjął się tytanicznej pracy i miał odwagę, by najpierw wszystko zburzyć, a później wznieść na nowo.
Bernardo – prawdziwemu czarodziejowi wnętrz, dzięki któremu Villa Toscana zyskała autentyczną duszę; to jego zasługą są toskańskie meble, kamień, ramy okienne, szlachetny len, szum fontann i urok ogrodu zimowego.
Beatrice i Andrei – za stworzenie ogrodu, który sprawia, że dom żyje i oddycha również poza swoimi ścianami.
Polskim przedsiębiorcom – klientom mojej firmy w ojczyźnie. To dzięki Waszemu wieloletniemu zaufaniu mogłem pozwolić sobie na realizację tak bezkompromisowego marzenia.
Ten dom miał być miejscem wyłącznie dla naszej rodziny oraz przyjaciół. Dlatego nie znajdziesz tu komercyjnych oszczędności, półśrodków ani masowej produkcji. Każdy detal był wybierany tak, jakbyśmy mieli tu spędzić resztę naszych dni – nawet talerze są tutaj ręcznie wypalane i malowane, więc proszę... obchodź się z nimi czule.
Piękne miejsca nie lubią samotności – dom ożywa dopiero wtedy, gdy wypełniają go ludzie i dobra energia. Wiemy, że nie zdołamy cieszyć się nim przez cały rok, dlatego z ogromną radością otwieramy jego drzwi i zapraszamy Cię do naszej małej Toskanii nad Jeziorem Como!
Zamieszkaj tu, odetchnij głęboko. Życzę Ci z całego serca, abyś odnalazł w tych murach to samo, czego my szukaliśmy przez lata – spokój, piękno, inspirację i czystą radość z prostych chwil.
Benvenuti e Dolce Vita,
Greg
Are you planning a stay at Villa Toscana?
Select your dates and book directly via our online booking system.